- Chcę inaczej … ale po staremu -

Kaja Staszewska · 07-07-2016

Pamiętam czasy młodości, to był szalony okres. Powód dla którego budziłam się codziennie, to smakowanie życia, poznawanie go kawałek po kawałeczku. Odkrywanie emocji, ludzi, i brałam to wszystko garściami. Nie rozmyślałam, nie analizowałam wszystko dla mnie było dobre, nawet jeżeli nie. Może to dzięki mojej mamie, która mnie nie ograniczała, która dała tą najważniejszą wolność – wolność wyboru, ale i bezpieczeństwo w postaci zasad.

To co najbardziej pamiętam, to słowa „ rób jak uważasz”, dla niektórych brutalne, ale dla mnie to było pozwolenie na wybór i na naukę. Obecnie budujemy klosze dla swoich dzieci dla siebie, wszystko jest książkowe, poprawne, uczymy naszych doświadczeń, a bronimy siebie i tych małych ludzi przed zdobywaniem nowych/własnych, bo po co jak jest dobrze tak jak jest, nie trzeba nic zmieniać i dodawać. I tak kisimy się w tym życiu, dopóki nie odkryjemy, że coś nie gra, że czegoś nam brakuje.

Wtedy to na co nas stać, to na fotkę na portalu społecznościowym pod tytułem ‘A pamiętacie …’. Nawet jeżeli pamiętamy to pozwalamy sobie na krótki uśmiech, może 10-minutowe wspomnienie i wracamy do swojej naszej nowej rzeczywistości. Bo na starą nie ma już miejsca i czasu. Przecież wszystko się zmieniło. Tylko czy zmieniło się wszystko czy tylko czasy? Czy my? Czy my zmieniliśmy wszystko i czasy? Uwielbiamy też co pięć minut wrzucać swoje zdjęcia na portale by przez chwilę poczuć emocje związane z akceptacją, by ktoś z setki znajomych połechtał nasze ego, bo sami już tego nie potrafimy. Nie wystarczy nam, że jesteśmy na wakacjach w pięknym miejscu z ukochanym czy rodziną, największa ekscytacja jest wtedy gdy ktoś napisze ‘zazdroszczę’, ’bawcie się dobrze’ wtedy możemy kontrolnie odpocząć nie zapominając o fotkowej relacji.

Coraz częściej też wyszukujemy porady o tym jak wypoczywać na wakacjach, jak poradzić sobie ze stresem w pracy, jak nie wychować małego potwora, jak znaleźć miłość, jak być szczęśliwym (to mój prywatny ranking patrząc po ilości wyświetleń wspomnianych artykułów). Gazeta, blogi nie śmieszą i bawią w większości nauczają, a nawet chyba bliżej im do pouczania. Psychologowie i coachowie to popularny i pożądany zawód.

Tylko czy potrafimy z tego urodzaju dobrodziejstw skorzystać? Ciężka praca nie jest teraz w modzie, a szczególnie ta nad sobą. Nie mamy chwili by się zatrzymać i zastanowić nad tym gdzie i dlaczego schowałam wszystkie mądrości z młodzieńczych lat. Co i dlaczego jest dla mnie teraz najważniejsze? Czego i dlaczego się boję? Czy jeszcze umiem się bawić? Czy już tylko kontrolować zabawę.

Przez długi czas, (a patrząc na to, że film o którym wspomnę wszedł do kin w 2010 roku, to określenie ‘długi’ jest tu zasadne ) miałam obawy przed obejrzeniem dramatu ‘Black Swan’ nasączonego różnego rodzaju emocjami. To film w którym główna postać tak naprawdę nie wie kim jest, wie kim być chce, ale boli się odkrywać. Cała ona, całe jej ciało walczy by wyzwolić się z emocjonalnej niewoli. Film poruszający, ale i emocjonalnie brutalny. Już wiem dlaczego się go bałam. Bałam się emocji jakie we mnie wywoła, bałam się je poczuć i bałam się, że zobaczę w tym filmie siebie. I zobaczyłam …

Nie ma już tamtej ciekawej dziewczyny jest osoba, która ukształtowała się na dzisiejsze potrzeby. Z wyreżyserowanymi emocjami i gestami, starająca się dorównać do ideału, w pracy/życiu bez znaczenia byle było perfekcyjnie ogólnie.

Nie jest ważne że mężczyzna mojego życia ugotował dla mnie obiad, ważne jest to, że źle pokroił cebulę za grubo i za dużo. Nie jest też ważne, że kocha mnie ze wszystkimi moimi wadami. Ważne, że nie kocha mnie tak jak ja bym tego oczekiwała. Dzisiaj nie posprzątał, dzisiaj nie pozmywał, dzisiaj nie przyniósł kwiatów a ja czekałam cały dzień aż wróci i odegra jedną ze średniowiecznych miłosnych filmowych scen. Nie jest ważne to, że jesteśmy w pięknym miejscu, w którym można wyzwolić wszystkie skrywane emocje, poczuć moc poznawania, odkrywania, doświadczania. Ważne jest to, ze nie zabrałam tej bluzki co chciałam, że włosy mi się nie układają do tego wieje wiatr. Nic nie ma znaczenie jeżeli nie jest wyreżyserowane przeze mnie.

Bo przecież ja wiem najlepiej, moje prawda jest najmojsza, robie nam dobrze, taka typowa kobieca asertywność , gdzie JA = MY.

I nie chodzi o to by trzymać się uparcie przeszłości, ale o to by iść dalej, by poszukiwać, czuć, włączyć ciekawość na ludzi na świat, by słyszeć, a nie słuchać, by dawać i nie oczekiwać, by ufać i zaufać by nie żyć, a przeżyć i pozwolić przeżywać.

Komentarze Facebook

Zobacz też

 ‘Nie ma przypadków’ to stwierdzenie w mojej firmie krąży jak oszalałe i...
Czasem padają pytania, czy bordowy kolor jest odpowiedni dla nastolatek i...
Wiemy czy nie, chcemy czy nie, żyjemy w pewnym życiowym schemacie. Chcemy...

Komentarze

Brak dostępnych komentarzy.

Linki

  • tutaj
  • mogą być
  • linki do innych
  • stron

Kontakt

Masz pytania? Napisz do nas!
Formularz kontaktowy