Cierniem ukoronowanie

Kaja Staszewska · 30-10-2015

[...] Znów czuła Jego ciepły oddech na szyi, swoimi delikatnymi dłońmi gładził Jej włosy. Pocałował ją, ale delikatnie, ledwie muskając skórę. Była szczęśliwa ... jak zawsze była w jego ramionach gdy czuła, że ma wszystko. Nagle obudziła się, a jej piękny sen zmyła ciernista rzeczywistość [...] Zasnęła z nadzieją, że znów przyśni się Jej [...] 

 

 

Zastanawiałam się nad znaczeniem słów: masochista, sadysta, sadomasochizm, alghedonia.
W każdym z tych znaczeń jest szczypta perwersyjnego bólu dającego rozkosz większą lub mniejszą, dawkowaną według uznania.
Myślę, że Ci z nas akceptujący nie praktykujący i ci kompletnie na nie, zastanawia się po co komu smaganie biczem, krew, jęki, ból i pielęgniarskie czynności.

A jak nazwać kogoś, kto idzie na pewną śmierć, albo i może nie zginie… choć może. Takiego kogoś, kto, zna zagrożenia, zna ból, jest w stanie poczuć rany, a mimo to podejmuje wyzwanie? To Bohater? Jeżeli tak, to co czyni z niego bohatera? To, że zgłosił się jako jedyny? Czy może myśl/nadzieja, że po wszystkim będzie wyjątkowy, chwalony, wielbiony? A może potrzeba bolesnych doznań? Może to właśnie, całe to cierpienie daje mu radość?

Gdyby się przyjrzeć naszemu miłosnemu życiu codziennemu... Decydujemy się z własnej nie przymuszonej woli na różnego rodzaju miłosne drogi cierniste. Bywamy kochankami, drugimi czy piątymi żonami/dziewczynami, zgadzamy się na zdrady naszych mężczyzn i na ogólne nasze nieszczęście.
Czego spodziewamy się idąc tą drogą, która co krok powoduje większe rany? Ból jest pewny, ale czy tylko on towarzyszy nam w tej drodze? Czy wytrwałybyśmy do końca gdyby to była jedyna nagroda? A jeżeli to jedyna nagroda, to co z ranami ?

Interesujące jest to, że na końcu tej okrutnej drogi widzimy cel do którego ślepo dążymy. On powoduje, że cieknąca krew nie przeszkadza i pozwala myśleć, że gdy go osiągniemy jakoś wyliżemy rany. Jeżeli nie, tu gorzej, wszystko zależy od grubości naskórka, może skręcimy w kolejne ciernie, by bolało bardziej, by zagłuszyć powstały już ból, aż … do wykrwawienia.

Czy przez tą drogę należy iść samemu? Nawet jeżeli nie, to dlaczego często idziemy? Czy decydując się na wyprawę realnie oceniłyśmy straty, zagrożenia, długość i grubość kolców, częstotliwość ich rozmieszczenia? Czy jesteśmy w stanie określić, który nas zabije, a który sprawi, że wyjdziemy z niewielką ilością niegroźnych ranek? I czy taka kalkulacja nie oddala nas od celu? A co najgorsze nie powoduje strachu, wątpliwości, a to prosta droga do odwrotu? I czy to prawda, że rozum z miłością rzadko chodzą w parze?

Komentarze Facebook

Zobacz też

Klasyczna czerń z dodatkiem złotego półksiężyca na paznokciach. Czy wiecie, że...
Nadzieja, jakież piękne słowo, takie wzniosłe, wszechobecne, wiele obiecujące...
Schorzenie ośrodkowego układu nerwowego, to jedna z przyczyn zaniku pamięci....

Komentarze

Brak dostępnych komentarzy.

Linki

  • tutaj
  • mogą być
  • linki do innych
  • stron

Kontakt

Masz pytania? Napisz do nas!
Formularz kontaktowy