Magia trudnych dni

Kaja Staszewska · 22-12-2015

Telefon. Ona i ona, trudna rozmowa, bo trudne dni. Wnioski też trudne, a nawet płytkie, choć i zabawne, śmiertelnie zabawne.

Jest uśmiech i łzy, są żale i pochlebstwa, szczęście i smutek, obietnice i przyrzeczenia...

Puenta ... puenty brak, bo i problem za słaby, a może za trudny. Poszukiwania trwają, rozmyślania i analizy też, wszystko w poszukiwaniu końca. A co po końcu? Nie ma nic, nie ma lekarstwa jest beznadzieja ... beznadzieja szczęścia.

 

Przeziębienie, to podstępny wirusek, rozwija się powoli stopniowo osłabiając swoją ofiarę. Zaczyna się bolącymi mięśniami, potem katar, bolące gardło żeby życie nie wydawało się zbyt piękne dokłada gorączkę … uwielbia męczyć i jestem pewna, że ma z tego wielką satysfakcję.  Na dokładkę wraca, wcześniej czy później.

Zainteresowałam się tym zjawiskiem, tylko dlatego, gdyż w pewnym sensie to jakieś odstępstwo od normy, przyjmując, że norma to bycie zdrowym. Ale co to znaczy być w pełni chorym, czy w pełni zdrowym czy w pełni szczęśliwym bądź nieszczęśliwym ... gdyż, otóż, ponieważ ... nie wiem.

Każdy z nas ma tzw. „życiowe przeziębienie”, powracające złe dni, chwile zwątpienia, każdego z nas dopada strach o przyszłość, strachy przeszłości/teraźniejszości, zabijające pytania zaczynające się od ‘dlaczego’. Jeżeli znajdziemy diagnozę możemy strzepnąć myśli jak psy sierść , ale gdy nie mamy lekarstwa dręczymy siebie i innych rozmyśleniami i ciągłym narzekaniem.

Wirusów, które powodują nasze życiowe przeziębienie jest wiele. Pierwsze miejsce w rankingu zajmuje życie, które niczego nie rozumie, nie zna litości, nagradza by odebrać wszystko, nie zna sprawiedliwości, nie ma w nim uczuć, a raczej miażdżąca obojętność. Miejsce drugie zajmują rodzice, którzy niczego nas nie nauczyli, źle nas wychowali, za mało rozpieszczali, za długo i za dużo pracowali. Trzecie miejsce byli partnerzy, którzy poza bólem nie dali nam nic więcej. A na czwartym miejscu jest historia, lata upokorzeń, prześladowań, biedy i wyzysku, to daje nam prawo by leżeć i wymagać prywatnej codziennej darmowej opieki.

Na co dzień każdy z nas wyszukuje z tej całej puli coś dla siebie, by łatwiej się żyło, by ktoś pocieszył i przytulił, potem naturalnie następuje wymiana. Taki dziwaczny sposób na życie, który uwielbiamy, do tego stopnia, że gdy czujemy inaczej, inaczej niż źle, natychmiast staramy się wprowadzić w nasz ulubiony nastrój beznadziei.

Gdzie w tym całym bagnie nastrojów znaleźć taki, który da nam szczęście, a tym samym sprawi, że nic i nikt tego nie wymaże? Jak uchronić się od jadu, który codziennie jest nam wtłaczany przez innych jak i przez nas samych?

Czy lekarstwem może być wszechstronna miłość, która niejednokrotne jest porównywana do choroby?

Komentarze Facebook

Zobacz też

Uwielbiam komedie romantyczne. Tam zdrada i inne formy rozstania wyglądają tak...
Wspomnienia ... zastanawiające zjawisko. Dopada nas często, najczęściej gdy...
Proponuję rozejrzeć się za lakierami w kolorze białym. Przyda wam się w obecnym...

Komentarze

Brak dostępnych komentarzy.

Linki

  • tutaj
  • mogą być
  • linki do innych
  • stron

Kontakt

Masz pytania? Napisz do nas!
Formularz kontaktowy