Pseudo Bajka

Kaja Staszewska · 08-04-2015

Spontaniczne spotkanie Kell z Mr.Spicy, szybka kawa, tak szybka jak szybki koniec spotkania.

Spotkania, które według jej wyobrażenia miało wyglądać następująco: Ona wbiega do kawiarni, piękna i spóźniona, on czeka, kawa czeka, słodki całus, mało ważna rozmowa, a w ich oczach widać radość, pożądanie, miłość... Zamiast tego ona czeka, on spóźnia się 38 minut, jej foch, na koniec fochowy całus i ucieczka do pracy. W kochankowie to normalność. W światku tym nie ma czasu na nic innego poza wyrozumiałością i amorami. Właśnie złamała pierwsze przykazanie. Teraz czuje się jak morderca amator, który nie radzi sobie z ukryciem ciała. Chętnie by popłakała w samotności, ale postanawia dotrwać do końca i w domu spokojnie oddać się rozpaczy.

Tak sobie myślę...... Od najmłodszych lat projektujemy wyobrażenie o naszym księciu z bajki. Wiemy kim będzie, jak będzie wyglądał, co będzie nosił, mówił i myślał. Projektujemy jak będzie wyglądało nasze życie. Obowiązkowo romantyczne kolacje, spacery, my na balkonie, on pod, niczym Julia i Romeo.

Więc jak to się dzieje, że obniżamy standard, twierdząc, że życie trzeciej czy dziesiątej z kolei da nam szczęście. Z jakiego powodu postanawiamy nie szanować się na tyle, by poświęcić swoje życie dla Romea made in China. Jakie dowody jego miłości i oddania przekonują nas do tego by codziennie czekać na 1 godzinę ogólnych pieszczot.

W restauracji oczekujemy najlepszego dania, bo za nie płacimy, bo powinniśmy być sztabką złota dla właściciela. Gdy w zamówionym daniu dostrzeżemy włosa, nie tylko nie zjemy, ale i nie wrócimy do tego miejsca, robiąc mu złą sławę.

W kochankowie jednak decydujemy się na te wszystkie włosy i inne świństwa, które nam przyjdzie zjeść. Dlaczego tak trudno nam uwierzyć, że zasługujemy na najlepsze? I dlaczego wmawiamy sobie, że podróbki są lepsze od oryginałów i, że to jedyny towar na jaki nas stać Czyżby świat bajek i romantycznych filmów spowodował więcej złego niż dobrego? Może winna jest wiara? Z całych sił wierzymy, że gramy w najlepszym filmie, gdzie dobro wygrywa ze złem, a kopciuch zawsze zostaje księżniczką, że nasz książę o błękitnej krwi z dumą i honorem walczy o to, by bucik wrócił do prawowitej właścicielki. Kończymy rolą statysty jako stajenny. Wierzymy za mało? A może kiepskie z nas aktorki? Zastanówmy się dlaczego nikt nigdy nie nakręcił kopciuszka część II....

Komentarze Facebook

Zobacz też

Pamiętam czasy młodości, to był szalony okres. Powód dla którego budziłam się...
Lubicie panterkę na paznokciach? Warto zaszaleć i nadać czas od czasu...
Miałam super wakacje:) Proces wyboru koloru zawsze zajmuje mi około tygodnia...

Komentarze

Brak dostępnych komentarzy.

Linki

  • tutaj
  • mogą być
  • linki do innych
  • stron

Kontakt

Masz pytania? Napisz do nas!
Formularz kontaktowy