W sidłach własnych decyzji

Kaja Staszewska · 09-01-2016

Wiecie co to jest krytyczny racjonalizm? Już dawno temu niejaki mędrzec zwany Popper wyjaśnił to mniej więcej tak. Chcesz drogi człowieku mieć nadzieję na rozpoznanie i wyautowanie swoich błędów? Nauczyć się przyjmować krytykę od innych, jak i naucz się przyjmować krytykę od samego siebie. Cholernie proste co? Tak proste jak śluby w bajce. To jakim cudem okazuje się, że życie to orka na ugorze!?

„On” znów pojawił się z tymi samymi obietnicami, tak samo czarujący, męski i tak bosko pachnący. „Ona „ trwając w swojej silnej woli i pewności czego chce od życia postanowiła po raz setny mu zaufać, zostać jego kochanką i cierpliwie czekać na romantyczne zakończenie. Teraz najwłaściwszy byłby śmiech. Bo tylko „Ona” miała wiarę i nadzieję. „ On” natomiast miał dla niej słowa bez pokrycia, tą samą obojętność i to samo chłodne podejście.

Nie poddała się i odrzucając to co podpowiadał jej rozum, wmawiała sobie, że jest i będzie dobrze. Zorganizowała podróż do „wspomnień”. Dawny hotel, w którym pierwszy raz spędzili upojny weekend jako kochankowie, alkohol, sex, dobry nastrój, a i tak czuła, że czegoś brakuje.

Po powrocie mogła liczyć na szybkie spotkania w trasie na kawę i szybkie numerki  potem już tylko coraz rzadsze i coraz szybsze. „Ona” czuła, że „On” bardziej się od niej oddala, a jej duchowo już w ogóle nie ma. Wiedziała, że nie może się na to godzić. Ale jak długo się dało, odwlekała te myśli, czekała na jego ruch, na coś co sprawi, że myśli i odczucia znikną. Po każdym spotkaniu obiecała sobie, że to już będzie ostatnie. A każdy noworoczny plan miał ją wyzwolić z sideł kochania go.

Jest tylko jedno ‘ale ‘. Żeby życzenie się sprawdziło musi być prawdziwe…

Odkąd pamiętam rodzice uczyli mnie odpowiedzialności, co miało być równoznaczne z rozsądkiem, a to natomiast miało być wynikiem umiejętności uczenia się na własnych błędach. Miałam tą możliwość, że mogłam decydować o wszystkim, a jedyną konsekwencją był rezultat wyborów. Problem w  tym, że każdy nawet najgorszy wybór dla mnie był tym najlepszym. To nie przez głupotę wbrew pozorom, a dzięki umiejętności przekonania samej siebie do poszczególnych działań. Bo mój wewnętrzny krytyk podpowiadał mi, że w życiu przecież wszystko dzieje się po coś. Więc jak w takim razie uczyć się na własnych błędach? Bo to, że każdy z nas chce, nie ulega wątpliwości. I czy ta nauka jest w ogóle potrzebna? Nie lepiej przeżywać życie jakim jest nie tracąc nadziei.  Przecież codziennie grzebiąc w stosie śmieci mamy dużą szansę na to by w końcu znaleźć  skarb, a ból mawiają, że uszlachetnia.

Komentarze Facebook

Zobacz też

Spontaniczne spotkanie Kell z Mr.Spicy, szybka kawa, tak szybka jak szybki...
Każdy dzień wyglądał tak samo. Jej małe mieszkanie, dziecko, w pół zadowolony...

Komentarze

Brak dostępnych komentarzy.

Linki

  • tutaj
  • mogą być
  • linki do innych
  • stron

Kontakt

Masz pytania? Napisz do nas!
Formularz kontaktowy