Spacer i ten cały Shit, który łączy się z kochaniem

Kaja Staszewska · 28-02-2015

Czyż nie mamy w tym roku pięknie zapowiadającej się wiosny? Idąc do pracy Bulwarem przy Wiśle słuchając energetyzującej muzyki i oglądając z rozbawieniem łabędzie, które nurkując wystawiają ponad wodę odbyt, napotykam znajomą, która burzy mój spokój mrożącym krew w żyłach opowiadaniem.

Była sobie kobieta, która zainwestowała 12 lat swojego życia w trudny związek z mężczyzną (jeżeli księdza można nazwać mężczyzną). Znosiła częste wyjazdy, spotkania w ukryciu, okłamywanie rodziny, przyjaciół (uściślając jedną przyjaciółkę, bo tak zatraciła się w uczuciu i tak od niego uzależniła, że niczego innego nie potrzebowała).

Z pozoru można by pomyśleć, że to zdrowy związek i nic w nim dziwnego oprócz zawodu ukochanego. Mieli wspólne konto, a w nim wspólne oszczędności, nawet kupił jej mieszkanie, które służyło do ich tajemnych spotkań i w pewnym sensie miało być dla niej nagrodą za świętą miłość i oddanie .

Pewnego dnia ta zakochana kobieta znika w niewyjaśnionych okolicznościach, nikt nie wie co się z nią stało. Rozpoczęły się wielkie poszukiwania.

Ukochany tymczasem kształci się zagranicą i dowiadując się o tym, że ukochana zaginęła pojawia się w kraju nie z własnej woli lecz na wezwanie Policji, i jedyne co mówi na koniec, dowiadując się, że nie tylko stracił ukochaną, ale i całą resztę...: „to były najgorzej ulokowane pieniądze”.

 

Kurza ślepota, to taki rodzaj wady wzroku, który nie trwa cały cały czas a dopada w określonych warunkach. Zastanawiam się czy jesteśmy naiwne z natury czy tylko czasem gdy ślepniemy. Jak to się dzieje, że tak zatracamy się w uczuciach?

Dlaczego najczęściej kochamy tych którzy na to nie zasługują? Czy my rodzimy się z cechą taką jak naiwność i bezwarunkowa miłość do drani?

Dlaczego my płaczemy po każdej przykrości, którą on nam zrobi? Dlaczego miesiącami cierpimy po rozstaniu, a nasz ukochany już dawno w ramionach innej, nawet nie pamięta, że byłyśmy częścią jego życia? A może to wszystko wina tego, że rodzimy dzieci, wiec genetycznie mamy zaprogramowany dramat z efektami specjalnymi?

 

A gdyby tak nie narzekać na to, że jesteśmy skomplikowanymi emocjonalnie istotami lubiącymi odgrywać różne role w miłosnym teatrze? Zawsze mamy wybór możemy skazać się na cierpienie i to całe SHIT które łączy się z kochaniem, albo być prostym, bezuczuciowym draniem.

Komentarze Facebook

Zobacz też

Miałam super wakacje:) Proces wyboru koloru zawsze zajmuje mi około tygodnia...
Nowy Rok , stare marzenia chciało by się powiedzieć patrząc trzeźwo na swoje...
Piątek 13-go. Zastanawialiście się czemu ten dzień budzi tyle grozy? Z tego co...

Komentarze

Brak dostępnych komentarzy.

Linki

  • tutaj
  • mogą być
  • linki do innych
  • stron

Kontakt

Masz pytania? Napisz do nas!
Formularz kontaktowy